Diety cud, odchudzamy mózg

000013397912.jpgLipiec – wakacje, urlop, słoneczna plaża i błękitna toń morza. Kąpiele słoneczne i wakacyjna zabawa to jedne z atrakcji lata, o których marzymy przez cały rok. Planujemy wyjazdy, dni spędzone nad wodą, gdy nagle okazuje się, że w naszym ekwipunku pojawia się wyposażenie co najmniej zbędne - organiczne „koło ratunkowe”, zintegrowane z naszym ciałem – potocznie zwane „oponką”. Kiedy orientujemy się, że zakupiona rok wcześniej garderoba letnio-wypoczynkowa przestaje delikatnie opinać nasze ciało, a zaczyna wręcz wpijać się w nie, dopada nas depresja.

Bardziej asertywni przyjmą ten „dopust boży” i wybiorą się na zakupy, jednakże co roku nie brakuje zdeterminowanych jednostek, gotowych w przeciągu kilku dni dopasować swoje wymiary do zeszłorocznego stroju kąpielowego. Ponieważ czas w takich sytuacjach odgrywa kluczową rolę, a efekt końcowy jest zaplanowany z chirurgiczną wręcz precyzją, rozpoczyna się desperacka walka naszej woli, ciała i bezwzględnej dzianiny kostiumu o to, kto w sezonie letnim zostanie okrzyknięty królem/królową plaż, a kto pokonany, „na tarczy” oddali się do miejsca smutku i zapomnienia. Człowiek należy do istot obdarzonych ogromnym potencjałem intelektualnym i zdolnościami przystosowawczymi niespotykanymi w naturze – dlatego też podejmowane przez niektórych działania przypominają wręcz majstersztyk, szalony plan, w jaki sposób w tydzień zgubić zbędne 10 kilogramów ciała. W Internecie, prasie (niestety, nie najbardziej fachowej) czy telewizji pojawiają się informacje o sposobach, terapiach i farmaceutykach umożliwiających osiągnięcie upragnionego efektu w czasie krótszym niż planowany pobyt na plaży. Efekty terapeutyczne, może i zadowalające, wymagają ogromnego poświęcenia, a jak wielkiego, o tym wiedzą tylko ci, którzy poddali się manii wakacyjnego odchudzania. W niniejszym artykule postaram się zawrzeć najważniejsze spostrzeżenia dotyczące drakońskich kuracji, a zwłaszcza konsekwencji ich stosowania.

 

Dieta

Słowo dieta kojarzy się większości z nas z przyjęciem mniej lub bardziej rygorystycznych zakazów przygotowywania i spożywania posiłków. Myślenie takie jest co najmniej błędne, aczkolwiek nie do końca pozbawione sensu. W ogólnym rozumieniu dieta to wszystkie produkty żywieniowe, jakie spożywamy – w tym znaczeniu każdy z nas stosuje dietę, czyli właściwy sobie sposób odżywiania. Oczywiście, słuszne jest, że dieta powinna cechować się zindywidualizowanymi potrzebami każdego z nas, jednakże nie oznacza to wprowadzenia drakońskich metod. Właściwa dieta powinna uwzględniać wiek, płeć, stan zdrowia, tryb życia – a więc sami po sobie możemy ocenić, czy produkty spożywane przez nas codziennie w pełni odpowiadają takim wymaganiom. Niestety, zmiany cywilizacyjne, jak również duża dostępność produktów wysokokalorycznych powodują, że sami stajemy się ofiarami naszej dbałości o własny żołądek. Każda prawidłowa dieta powinna uwzględniać nie tylko ilość, ale i jakość spożywanego pokarmu (w myśl tej teorii zjedzenia czekoladowego batona można porównać do kuli wystrzelonej z karabinu: taki mały, a dwa dodatkowe milimetry w pasie na pewno się pojawią).

Modyfikac000004750766.jpgja diety

Z wielu przyczyn (głównie zdrowotnych, ale i nie tylko) nasza dieta ulega modyfikacjom. Każda zmiana powinna być dostosowana do indywidualnych predyspozycji organizmu. Jednym z trendów jest modyfikacja spowodowana chęcią utraty zbędnych kilogramów. Przeważnie dieta modulowana jest indywidualnie tak, aby ograniczenie ilości i zmiany jakościowe niezbędnych związków przyjmowanych z pokarmem nie doprowadziły organizmu do wycieńczenia lub wręcz choroby. Prawidłowo rozplanowana dieta wymaga czasu, wysiłku i samozaparcia. Łasuchowi trudno będzie odzwyczaić się od zjadania ulubionej czekolady czy fanom fast foodów od hamburgera z frytkami, jednakże wysiłek zawsze przynosi efekty. Oczywiście, w okresie wakacyjnym czasu mamy niewiele, więc nie należy oczekiwać cudów po dwóch czy trzech tygodniach kuracji… jednakże w obiegowej opinii krążą wieści o „dietach cud”: „dosłownie 10 kilo w 10 dni!”.

Diety cud, odchudzamy mózg

Jak pisałem wcześniej, prawidłowa dieta powinna uwzględniać zapotrzebowanie naszych organizmów na wszystkie niezbędne substancje odżywcze. Nasze ciała to systemy potrzebujące bardziej lub mniej stałego dostarczania pokarmu. Każdy z naszych organów wykazuje różne potrzeby i w różny sposób zagospodarowuje to, co otrzymuje w każdej porcji posiłku. Pod względem samolubstwa „energetycznego”, a co za tym idzie i kosztów utrzymania najbardziej wymagający jest właśnie mózg (oraz mięśnie). Wprowadzanie ostrych rygorów żywieniowych najwcześniej uderza w niego. Najprostszym przykładem jest apatia i senność, obecna na początku każdej diety selektywno-ograniczającej. To wahania poziomu cukru w organizmie prowadzą do chwilowej niemocy naszego głównego procesora. Kiedy zmiany poziomu substancji niezbędnych do funkcjonowania organizmu (a przez to rozumiemy wszystkie nasze organy) są tylko krótkotrwałe i zachowane w granicach tolerancji przez układ, większa krzywda nam się nie dzieje. Kiedy jednak stan obniżenia utrzymuje się permanentnie, nasz organizm w akcie ostateczności zaczyna pożytkować własne zasoby zgromadzone na „okres głodu”, a kiedy i te ulegną znacznemu uszczupleniu, przechodzi do procesu powolnego „samostrawiania” (nie jest to może najfortunniej dobrane słowo, jednak w pełni oddaje obraz sytuacji). Nasz organizm zaczyna nie tylko odejmować ilości dostarczanych produktów do wybranych narządów, ale jednocześnie zaczyna pobierać z takich tkanek, jak na przykład mięśnie substancje niezbędne do prawidłowego działania ważniejszych organów. Poziom gradacji uzależniony jest od stopnia deficytu w organizmie, jednakże w pewnym momencie źle prowadzonej diety odchudzającej zamiast pomagać, szkodzimy sobie (i wtedy nie tylko wyzbywamy się zapasów tłuszczu, ale również mięśni – mózg też „obrywa”). Kiedy planujemy zrzucenie zbędnych kilogramów, pamiętajmy o jednym – liczba naszych komórek tłuszczowych nie ulegnie zmniejszeniu, a jedynie ich objętość ulegnie zmianie (niestety komórki tłuszczowe są bardziej trwałe niż większość z nas tego by chciała, co gorsza - kiedy tylko zaczynamy przybierać na wadze, nie tylko „stare” komórki pęcznieją, ale również powstają nowe. Filozofia naszej fizjologii mówi jasno – każda komórka ma ograniczoną pojemność, ale każda nowa komórka to potencjalnie potęgowanie zagrożenia zwiększona ilością zgromadzonych na przyszłość zapasów.

Kontrow000016404685.jpgersyjne diety odchudzające

Dieta diecie nierówna, jednakże cechą wspólną wymienionych poniżej diet jest krótki czas stosowania przy relatywnie wysokich spadkach masy ciała.

Dieta dr Dukana to chyba najbardziej rozreklamowana obecnie dieta na świecie (stworzona zresztą specjalnie dla jednej z największych gwiazd muzyki) ma charakter eliminacyjny – z naszego menu wyłączamy wszystko, co zawiera węglowodany złożone, a włączamy tylko i wyłącznie produkty białkowe. Efekty diety rzeczywiście są zdumiewające, jednakże kuracja jest co najmniej kontrowersyjna. Wprowadzenie takiej ilości białka (rzeczywiście, składnika najistotniejszego w diecie wymagającego dużych nakładów energii przy metabolizowaniu – stąd cały efekt diety oparty na ujemnym bilansie energetycznym) doprowadza do bardzo wielu problemów: zakwaszenia organizmu, zaburzenia perystaltyki jelit (przez złogi białkowe), dysfunkcji nerek i wątroby. W początkowej fazie w diecie nie ma świeżych produktów pochodzenia roślinnego (potencjalny brak wielu witamin i mikroelementów). Osoby stosujące dietę nie mogą wykonywać ciężkiej pracy oraz ćwiczeń fizycznych („uroki” ujemnego bilansu energetycznego: zbyt szybki spadek cukru przy wysiłku). Największym znakiem zapytania w przypadku tej diety jest jej długoterminowy efekt – zamorska gwiazda trzyma się całkiem nieźle, co można zresztą zobaczyć na jej ostatnim teledysku – jednakże ciągle nie ma danych klinicznych obrazujących ostateczną efektywność diety.

Dieta trzynastodniowa, kapuściana, kopenhaska – hit lata i ostatniej dekady. Przez wielu określana wymyślną głodówką, a raczej wymyślną torturą. Dieta ma charakter ilościowo-jakościowy: wymaga zmniejszenia posiłków i zupełnego wykluczenia bardzo wielu produktów. Efekty, owszem, widoczne nawet po 6-7 dniach (autorzy określają zresztą bezpieczną granicę utraty masy ciała, ale kto by tego przestrzegał), niestety, jednak po skończeniu diety nasze organizmy są w szoku. Efekt diety utrzymuje się bardzo krótko (chociaż są tacy, którzy twierdzą, że przez całe miesiące), dlatego trzeba ją powtarzać średnio co pół roku. Liczba efektów ubocznych jest tak długa, że można ją skwitować jednym – dieta znacząco nadwyrężająca organizm.

Diety wybiórcze – oparte na przewadze jednego składnika w spożywanych posiłkach (w znaczeniu składnika rozumiemy konkretny produkt spożywczy). Są to z reguły diety przewidziane na 3 do 7 dni w założeniu utraty max. 3 kilogramów masy ciała. Na wielu forach internetowych można znaleźć przepisy na mnóstwo tego typu kuracji, jednakże ich powodzenie ogranicza się do krótkiego okresu czasu – utrata masy ciała większej niż 0,5 do 0,7 kilograma tygodniowo powoduje wycieńczenie organizmu, a w efekcie przestawienie fizjologii na gromadzenie, kiedy tylko pojawi się pokarm (stąd diety te obciążone są efektem jo-jo).

Diety oczyszczające – jak nazwa wskazuje ułatwiające oczyszczenie organizmu z toksyn i złogów jelitowych. Diety jedno-dwudniowe. Stosowane właściwie mają na celu nie tyle utratę masy ciała, co poprawienie kondycji organizmu. Niestety, ponieważ efekty diety np. spłaszczenie brzucha (co wynika ze zmniejszenia ilości produktów stałych lub ich braku w naszym pożywieniu) stanowi efekt niezwykle pożądany, wiele osób decyduje się na przedłużenie takich diet nawet do kilku dni. Efekt – prawie jak pobyt w więzieniu o zaostrzonym rygorze gastronomicznym – przysłowiowe chleb i woda to prawdziwe bomby kaloryczne przy takim sposobie odżywiania się. Ekstremum osiągają osoby, które próbują same modyfikować dietę, wzmacniając jej efekt. Przykładem może być stosowanie naparu z cynamonu. Cynamon ma właściwości oczyszczające i, niestety, przeczyszczające, kiedy spożywamy go w większych ilościach. Lansowana moda na „szybko, szczupło i bez brzuszka” doprowadziła do powstania kuracji kilkugodzinnej: ot, wypicie naparu z kilku łyżeczek cynamonu powoduje spłaszczenie brzucha. Owszem, brzuch płaski, ciuch fajnie leży, ale zwieracze napięte do granic możliwości, organizm odwodniony, i … bez pampersa na imprezę (jeżeli wypiło się naparek za późno) lepiej nie wychodzić.

Głodówki – ostatnia z grup diet. Jednodniowe, owszem, wskazane, ale kilkudniowe to istne szaleństwo – ponowna wizja więzienia przed oczami. Na temat głodówek napisano już wiele, ale ciągle chyba zbyt mało, skoro ludzie gotowi są nie jeść po kilka dni, żeby tylko szczupło wyglądać.

Słowo końcowe

Prawda okrutna i drastyczna: w jedną noc nikt nie zrobi z nas osób szczupłych i pięknych. Parafrazując mało wybredny żart - żona do męża:

 -chciałabym stracić 20 kilo, ot tak,

 - to obetnij sobie nogę, kochanie.

Rok ciężkiej „pracy” gastronomiczno-konsumpcyjnej odłożył nam się to tu, to tam i, niestety, pozostanie z nami przez kolejne dni, miesiące, a nawet lata. Jedynie przemyślane działania mogą doprowadzić nas do sukcesu – tak, aby za rok (a może i wcześniej) nasze stroje wypoczynkowe znowu delikatnie opinały ciało.

dr. n med. Paweł J. Chomiak