Letnie problemy w zimowym czasie

Zima to chyba jedyna pora roku, która jest przez nas tak samo nienawidzona, jak kochana. Zimowa aura nie należy do najprzyjemniejszych, a wprost przeciwnie- samo wspomnienie niskich temperatur wywołuje przysłowiową „gęsią skórkę”. W zimie zmienia się nie tylko otaczający nas świat, ale również nasze wewnętrzne środowisko – jak każde żywe stworzenie również my (i nasze ciała) dostosowujemy się do ekstremalnych warunków pogodowych.

Wydawać by się mogło, iż naczelnym obowiązkiem związanym ze śniegiem i mrozem jest noszenie ciepłych ubrań i właściwa dieta, jednak takie środki zaradcze nie muszą (i nie są) wystarczające. Nie każdy z nas ma świadomość, iż wystawianie naszej zewnętrznej powłoki ciała – skóry, a co za tym idzie włosów, paznokci może  w okresie zimowym skończyć się dla nas niemiłą niespodzianką. Co więcej, niespodzianką, której większość z nas spodziewałaby się upalnym latem, a nie mroźną zimą. O kilku z nich poniżej.

Zimowe suszenie

Sucha skóra zimą?  Pytanie może wydawać się absurdalne, jednakże jest to najczęstsze zjawisko,z jakim wszyscy mamy do czynienia. Przesuszenie skóry może pojawić się w każdym momencie, jednak na ogół występuje przy nasileniu ujemnych temperatur. Zjawisko suchej skóry nie jest wynikiem bezpośredniej ekspozycji na mróz, ale stanowi jego pośredni efekt. W okresie zimowym wszyscy kochający domowe ciepło nastawieni są na duże zmiany temperatur – zwłaszcza w momencie, kiedy przechodzimy z ogrzanego pomieszczenia na zewnątrz. Nasze organizmy dokonują stałej  regulacji własnej ciepłoty. Jednym ze sposobów jest „parowanie” (wyzbywanie się wody) poprzez pory ciała (w sytuacjach zwiększonego wysiłku lub bardzo wysokich temperatur dochodzi do zjawiska intensywnego pocenia się). Kiedy znajdujemy się w ogrzewanym i dodatkowo suchym pomieszczeniu (a takie z reguły są nasze mieszkania zimą) „parowanie” jest znacznie intensywniejsze – w momencie opuszczenia mieszkania czy domu naszym organizmom zajmuje chwilę, aby proces ten dostosować do warunków otoczenia, co nie zmienia faktu, iż przez krótki moment „parujemy intensywniej” na mrozie. Kolejną rzeczą powodującą zwiększoną wymianę ciepła jest nasz zimowy ubiór – niejednokrotnie jesteśmy przeładowani ciepłymi skarpetkami, rajstopami, sweterkami i czym tam jeszcze w szafie mamy. Ile razy zdarzyło się nam przegrzać przy dziesięciostopniowym mrozie? Na pewno nie raz. Zimą bardzo wielu z nas zapomina o regularnym uzupełnianiu płynów. W cieplejszych porach roku jest to o tyle łatwiejsze, iż szklanka zimnej wody stanowi ukojenie dla „wysuszonych upałem” ludzi. Szklanka zimnej wody zimą nie stanowi już takiej atrakcji, a wręcz przeciwnie- skutecznie odstrasza od butelki mineralnej. Zimą picie zimnych płynów to nie jest najlepsza alternatywa, jednakże szklaneczka ciepłej herbaty czy innego płynu o temperaturze pokojowej już tak. W okresie zimowym ujemny bilans wodny można uzupełniać nie tylko płynami, ale cennymi w tym okresie roku owocami.

Czym objawia się zimowa suchość skóry?

Podobnie jak przy każdym spadku ilości wody w tkance skóra staje się wiotka i nieprzyjemna, wręcz papierowa w dotyku, tak zmianie może również ulec kolor skóry i przyjąć odcień delikatnie szarawo- żółty. Bardzo często (zwłaszcza u panów) na owłosionych częściach nóg i rąk mogą pojawiać się stany zapalne zlokalizowane przy mieszkach włosowych lub gruczołach potowych. W ekstremalnych sytuacjach przesuszona skóra może zaczerwienić się, pękać oraz  intensywniej złuszczać naskórek – stan taki może pojawić się na najbardziej narażonych na zmiany temperatury partiach skóry – twarzy oraz dłoniach.

 Jak przeciwdziałać?

Po pierwsze pamiętajmy o regularnym uzupełnianiu płynów, gdyż to jest podstawa. Po drugie- możemy stosować odpowiednie preparaty kosmetyczne i farmaceutyczne przeznaczone do skóry suchej (tłuste kremy, oparte np. na glicerynie, działają jak płaszcze wodne – gliceryna jest związkiem hydrofilowym, co oznacza, iż nie tylko nie pozwala cząsteczkom wody wyparowywać z powierzchni skóry, ale również „wyłapuje” takowe z otoczenia). Kolejną rzeczą, o której musimy pamiętać  jest właściwe nawilżenie pomieszczeń, w których przebywamy. Sztuczne ogrzewanie nie tylko podnosi temperaturę w naszych mieszkaniach, ale je osusza, dlatego bardzo ważne jest zapewnienia stałego źródła wilgoci – w sprzedaży dostępne są liczne urządzenia, mniej lub bardziej zaawansowane technologicznie. W przypadku braku innych możliwości zwilżony ręcznik położony na kaloryferze również zda egzamin.

Zimowe włosy

…są maltretowane przez obcisłe czapki, grube kaptury i wiele innych nakryć głowy. Włosy są narażone również na zimny, suchy wiatr oraz ekstremalne doznania, jakimi są opady śniegu. Zimowe włosy bardzo często stają się suche, połamane i zupełnie tracą blask. Ponieważ włos to martwa struktura, niemożliwa jest jego regeneracja w ciągu jednej chwili. To co zostało zniszczone, bardzo trudno odbudować, czasami jest to wręcz niemożliwe. W celu uniknięcia zimowego horroru, pamiętajmy o kilku zasadach: nie starajmy się włosów upychać i dociskać w przyciasnych nakryciach głowy, zmniejszmy ilość stosowanych kosmetyków (zwłaszcza lakierów i żeli, gdyż te pod wpływem temperatur zmieniają swoje właściwości fizyczne, co może  prowadzić do uszkodzenia struktury włosa). W wielu drogeriach i sklepach specjalistycznych dostępne są kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji włosów w okresie zimowym: maski, jedwab do włosów oraz pillingi ułatwiające usuwanie resztek kosmetyków z włosów.

Zimowe słoneczko, czyli kilka słów o opalaniu i oczach

Bywalcy stoków narciarskich, oraz zimowi, górscy traperzy doskonale widzą, iż zimą można się opalić nawet przy bardzo niskiej temperaturze. Chociaż to zima, Słońce na półkuli północnej świeci pod innym kątem, a ilość docierających do nas promieni słonecznych jest zmniejszona, to idealnie biała pokrywa śniegowa może te „niedostatki” rekompensować. Śnieg idealnie odbija promienie słoneczne, dlatego też skumulowana ich wartość docierająca do skóry szusującego narciarza jest na tyle wysoka, iż nasza skóra w reakcji obronnej na szkodliwe promieniowanie wytwarza melaninę (brązowy barwnik odpowiedzialny za czekoladowy odcień opalenizny).  Wybierający się w góry muszą pamiętać o zaopatrzeniu się w krem z filtrem, gdyż ten  pozwoli ustrzec się nieprzyjemności związanymi z poparzeniem słonecznym.
W miastach problem poparzeń słonecznych raczej nam nie grozi, jednak całkiem realnym może stać się problem odbijanego światła słonecznego w kontekście naszych oczu. Sytuacje nie są dość częste, ale jeżeli mamy możliwość, postarajmy się zabezpieczać nasze oczy przed intensywnym światłem odbitym. Podobnie jak w lecie możemy zastosować dobrej jakości okulary przeciwsłoneczne.

 

Słowo końcowe

Zima to trudny okres dla naszych organizmów i nas samych. W zimowe, mroźne dni                                          z  rozrzewnieniem wspominamy letnie upały, przyjemny powiew ogrzanego słońcem wiatru. Wspominamy tak zapamiętale, że nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele zima i lato mają ze sobą wspólnego, jeżeli chodzi o problemy zdrowotne, z jakimi przychodzi nam się borykać. Sucha skóra, zniszczone włosy, opalenizna….taki zestaw przypomina raczej wakacyjne szaleństwa na plaży w Hiszpanii, niż bilans zimowych dni spędzonych w górach czy mieście. Jakkolwiek większości z nas zima nie kojarzy się z imprezą w tropikach, tak skutki jej działania mogą takie efekty wywołać.

 

mgr Paweł J. Chomiak