Odporność organizmu

 
 
           

     Od dawien dawna wiedziano, że musi istnieć jakiś mechanizm chroniący nas przed zarazkami występującymi w otaczającym nas świecie. Poczynając od praojców medycyny i ich – dla nas bardzo dziwnych – dziwnych poglądów na temat zdrowia (jak przekonania, że kąpiele szkodzą lub że wszystko uleczyć można puszczaniem krwi) wiedziano, że   coś   ochronnego istnieje. Nikt jednak nie potrafił określić, co to jest i na jakiej zasadzie działa. Uchylmy więc rąbka tej tajemnicy, przybliżając stan dzisiejszej wiedzy na ten temat.

Czym jest odporność?
Najogólniej mówiąc, jest to zdolność organizmu do przeciwdziałania atakom zarazków – wirusów, bakterii, grzybów oraz pasożytów – poprzez tworzenie barier fizycznych i chemicznych (jak skóra czy wydzieliny ciała) oraz do obrony w momencie ich wniknięcia do ustroju. Owa zdolność zapobiega chorobom i dolegliwościom związanym
z „najazdem obcego”.

Co w trawie piszczy, czyli krótka lista wrogów
Nie żyjemy w świecie sterylnym. W naszym sąsiedztwie (czasem bliżej niż sądzimy) spokojnie bytują organizmy będące naszymi potencjalnymi wrogami. Przyjrzyjmy im się trochę bliżej.

Wirus – niewidoczny gołym okiem wróg publiczny numer jeden

Wirus jest tworem zawieszonym pomiędzy światem żywym (ma materiał genetyczny) a nieożywionym (nie potrafi samodzielnie korzystać z kwasów nukleinowych w celu dalszego swego rozwoju). W toku ewolucji wytworzył więc mechanizmy, które pozwalają mu kopiować się w komórkach zainfekowanego organizmu. Wśród wirusów są i takie „zmyśle bestie”, które na co dzień siedzą sobie spokojnie w naszym organizmie, zaś w chwili jego słabości wyłażą z ukrycia i ruszają do ataku. Niektóre z nich potrafią tak „otumanić” organizm człowieka, że wbudowują się w jego genom; w ten sposób człowiek nieświadomie przekazuje je potomstwu (tak przenosi się tzw. „zimno”, czyli opryszczka).

Bakteria –
wróg czy przyjaciel?

Część olbrzymiego bakteryjnego „zasobu Matki Natury” żyje z nami w zgodzie; wiele bakterii jest wręcz niezbędnych do tego, by nasze organizmy mogły sprawnie i zdrowo funkcjonować (np. flora bakteryjna jelit wytwarza pewne ważne dla człowieka witaminy). Inne zaś traktują nas jako potencjalne środowisko do swobodnego rozwoju;
a rozwijają się kosztem naszego samopoczucia    
i, co gorsza, zdrowia. Ludzki organizm stanowi więc swoistą szalkę Petri’ego. Niektóre drobnoustroje już tuż po urodzeniu kolonizują skórę, jamę gardłowa oraz przewód pokarmowy każdego z nas. Tych przedstawicieli „grupy mikro” można nazwać sojusznikami. Istnieją też takie bakterie, które dają o sobie znać dopiero w tych chwilach, gdy odporność danego organizmu ulega osłabieniu (w zaawansowanym wieku, w stanach niedożywienia czy przemęczenia itp.). Na te patrzymy z dużą dozą słusznej nieufności.
Są jeszcze i inne bakterie, którym nie należy ufać za przysłowiowy grosz, gdyż pewne jest, że nie mają wobec nas przyjaznych zamiarów.

Grzyb – niekoniecznie w barszczu
Wielu z nas grzyby kojarzą się głównie z borowikiem, podgrzybkiem czy maślakiem, ale to nie o nich tu mowa.Bowiem w poszukiwaniu grzybów nie musimy wybierać się aż do lasu. Spójrzmy na bliższe nam środowisko; na dziwną plamę na ścianie, suficie czy wykładzinie. Stanowi ona mikroskopijny wszechświat, który do wnętrza naszego domu wypuszcza tysiące (jeśli nie miliony) zarodników, które mogą zaatakować organizm każdego z nas. Zagnieżdżając się w naszych drogach oddechowych, zarodniki te mogą powodować bardzo przykre dolegliwości. Zaś wszelkiego rodzaju grzybice nie należą do przyjemnych i łatwych
w leczeniu. Ciekawostkę stanowi tu fakt, że kobiety rzadziej cierpią na grzybice paznokci; używane przez panie lakiery i zmywacze do paznokci działają bowiem grzybobójczo.

Pasożyt – stwór żerujący na niewinnym
gospodarzu

Zarówno w świecie roślinnym, jak i zwierzęcym, występują organizmy żyjące na cudzy koszt. Niektóre z nich mile widzimy w naszych domach (jemioła), inne zaś przyprawiają nas o obrzydzenie (tasiemce, glisty i tym podobne „zwierzątka”). Bycie gospodarzem i, co gorsza, żywicielem takiego darmozjada czyhającego na nasze zdrowie nie poprawia nastroju, a pozbycie się go bywa czasem bardzo problematyczne.

Wrodzone
ochraniacze

Na nasze szczęście, nie jesteśmy bezbronni w walce z najeźdźcami. Matka Natura zadbała o to, by wyrównać szanse. Pierwszą barierą, na jaką natykają się potencjalni nieproszeni goście, jest nasza skóra; niskie pH na jej powierzchni zabezpiecza wnętrze organizmu. Dodatkową ochronę stanowią składniki wydzielin naszego ciała (potu czy łez) oraz składniki substancji wydzielanych przez śluzówki (np. lizozym –substancja zdolna do niszczenia komórek). Ta linia obrony opiera się głównie na tworzeniu środowiska odpowiedniego dla życia naszych sojuszniczych mikroorganizmów, ale niekorzystnego dla tych, które mogą nam zaszkodzić.





 
Drugą linię obrony, równie ważną, stanowi nasza ogólnie pojęta odporność, którą naukowcy podzielili na dwie grupy: odporność swoistą i nieswoistą. Pierwsza z nich związana jest ze zdolnością składników naszej krwi – białych ciałek (leukocytów) – do wytwarzania przeciwciał (cząsteczek wchodzących w reakcje ze składnikami na powierzchni drobnoustroju, antygenami, w celu usunięcia nieproszonego gościa z organizmu). Pojawia się ona zwykle już kilka dni po zakażeniu. Odporność nieswoista dzieli się zaś na wrodzoną/naturalną, którą posiadamy już w chwili przyjścia na świat (składają się na nią komórki żerne – swoiste „śmieciarki” i naturalne bariery mechaniczne, jakie stanowią skóra, składniki łez, potu itp.) oraz odporność nieswoistą nabytą. Tę zaś możemy zyskać czynnie poprzez przejście zakażenia drobnoustrojem (nabyta, czynna, naturalna), poprzez podanie szczepionki uodparniającej (nabyta, czynna, sztuczna) lub pozyskać ją w formie biernej wraz z mlekiem matki (nabyta, bierna, naturalna) czy przez przyjęcie surowicy odpornościowej, np. przeciwtężcowej (nabyta, bierna, sztuczna).

Gorączka
Ten mało przyjemny stan, związany z pojawieniem się w naszym ustroju nieproszonego gościa, ma dwojaką funkcję. Po pierwsze, stanowi alarm informujący o takich niemiłych odwiedzinach; objawem jest tu zwykle stan podgorączkowy (podniesienie się temperatury ciała ze „zdrowej” wysokości 36,6°C w okolice 37,6°C). Owa zwyżka ciepłoty mówi nam również o tym, że nasz system odpornościowy zauważył zagrożenie i zabiera się do pracy w celu jego eliminacji.
Podwyższenie temperatury powoduje zmianę środowiska wewnątrz naszego organizmu na niekorzystne dla rozwoju większości bakterii. Jednak jej zwyżka aż w okolice 40°C może być dla nas niebezpieczna; ludzki organizm zbudowany jest bowiem z białek, a te –w tak wysokiej temperaturze – ulegają denaturacji (zniszczeniu struktury). Jednocześnie zaburzeniu ulegają funkcje poszczególnych białek, co może prowadzić do wielu niebezpiecznych następstw. Dlatego w przypadku wysokiej gorączki koniecznie należy skontaktować się z lekarzem.

Czy odporność jest nam potrzebna?

Jest potrzebna i to bardzo. Bez niej człowiek nie miałby najmniejszych szans na przeżycie. Istnieje jednak pewne „ale”; jest nim zjawisko immunosupresji.

Immunosupresja
To słowo szczególnie ważne dla osób, które poddane były przeszczepowi szpiku kostnego czy któregokolwiek z narządów wewnętrznych. By przeszczep mógł się zadomowić w organizmie, poziom odporności pacjenta musi być farmakologicznie utrzymywany na niskim poziomie. Organizm biorcy nie zawsze jest w stanie bez reakcji odrzucenia przyjąć cząstkę dawcy, „wyczuwając” nawet niewielkie różnice.
Utrzymanie niskiego poziomu odporności wiąże się jednak, niestety,
z większym ryzykiem zakażenia drobnoustrojami chorobotwórczymi, cięższym przebiegiem choroby i dłuższym czasem rekonwalescencji.

Wirus HIV
Gdy mowa o odporności, nie sposób nie wspomnieć o wirusie obniżonej odporności u ludzi. Po przedostaniu się do organizmu, z czasem zaczyna on powodować spustoszenie wśród komórek odporności swoistej, co niszczy zdolności organizmu do obrony przed drobnoustrojami. Dlatego często osoby będące nosicielami wirusa HIV umierają na niegroźną dla większości ludzi infekcję wirusową czy bakteryjną.

Choroby autoimmunologiczne
Choroby te pojawiają się, kiedy organizm zaczyna atakować komórki własne, dlatego też zjawisko to określa się często jako autoagresję czy autoalergię. Stan ten doprowadzić może do upośledzenia pracy narządów wewnętrznych.
Do chorób autoimmunologicznych zalicza się cukrzycę typu I (insulino zależną), niedokrwistość złośliwą, zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa czy reumatoidalne zapalenie stawów.

Sprawnie działający układ odpornościowy jest konieczny do zdrowego funkcjonowania całego organizmu. I choć zdarzają się przypadki, w których – dla naszego własnego dobra – trzeba ją obniżyć, na co dzień powinniśmy pracować nad jej maksymalnym podwyższeniem.

Słowniczek:
Genom – całość materiału genetycznego danego organizmu.
Kwas nukleinowy – cząsteczka,
w której zawarte są informacje o budowie danego organizmu.
Szalka Petri’ego – szklane lub plastikowe, niewysokie naczynie laboratoryjne o przekroju koła (wraz z nakrywką) służące do wysiewu bakterii na korzystnym dla nich podłożu.

Opracowała
Agnieszka Sarnecka