BHP przedszkolaka i pierwszoroczniaka, czyli kilka słów o czystych włosach i brudnych rękach.

Artykuł przeznaczony do wspólnego czytania przez dzieci i rodziców.

Wrzesień. Już od kilku dni chodzisz do przedszkola lub szkoły -- zaczynasz poznawać szkolne życie, jego zasady. Można wręcz powiedzieć, że dokonałeś/łaś kolejnego kroku w kierunku dorosłego życia. Jesteś coraz bardziej samodzielną osobą -- przestajesz przebywać pod czujnym okiem swoich rodziców (przynajmniej chwilowo na te kilka godzin).

 

 

Takiego samego uczucia możesz doświadczyć, kiedy zdecydujesz się na podjęcie studiów w innym mieście (ale o tym co najmniej za 15 lat). Poznajesz nowe miejsce, kolegów i koleżanki, pojawiają się pierwsi przyjaciele, wspólne zabawy i poczucie wolności. W tym całym wirze emocji i nowych doświadczeń możesz stracić głowę i niestety sprowadzić w ten sposób na siebie bardzo duże kłopoty. Wiem, że szkoła to miejsce do którego idziemy zdobywać wiedzę, ale szkoła to również miejsce, gdzie musimy wykorzystywać wiadomości przez nas zdobyte wcześniej. Pamiętasz, jak mama, tata, dziadkowie powtarzali do znudzenia, że nie wolno jeść czegoś, co leżało na ziemi ani siadać do stołu bez wcześniejszego umycia rąk? Te wszystkie zakazy
i nakazy mają swój bardzo ważny cel -- dbanie o twoje (i nie tylko twoje) zdrowie. A w jaki sposób i dlaczego,
o tym dowiesz się z poniższej lektury.

Ala ma kota. Ala ma piłkę. Ala ma długie warkocze. Alę "swędzi głowa" Te pierwsze zdania pochodzą z książki, z której twoi rodzice uczyli się, kiedy mieli tyle lat co Ty (no może byli trochę starsi lub trochę młodsi). Alicja była ich pierwszą szkolną, książkową koleżanką. Razem z nią poznawali i uczyli się wielu rzeczy. Jednak nigdy nie mówiono im, że Alicję "swędzi głowa". Co to znaczy, że coś kogoś swędzi? To, że często, a wręcz cały czas drapie jedno miejsce na ciele. Co może być przyczyną "swędzenia głowy"? Odpowiedzi jest bardzo wiele, ale jest jedna, która może być bardzo nieprzyjemna. Przyczyną swędzenia skóry na głowie (tej pod włosami) może być obecność małych stworzonek nazywanych wszami. Te małe zwierzątka to bardzo uciążliwi lokatorzy naszych włosów. Wesz ludzka żywi się krwią -- za każdym razem, kiedy chce się najeść, musi przebić skórę na naszej głowie, żeby dostać się do krwi (i wtedy odczuwamy nieprzyjemne swędzenie, które trwa parę minut). Jak wygląda wesz? Wesz jest bardzo małym owadem (ale takim bez skrzydełek) o haczykowato zagiętych odnóżach (nóżkach), dzięki którym może z łatwością zaczepić się na włosie i trzymać się go jak "rzep psiego ogona". Wszy, jak każde owady wylegają się z małych jajeczek, też bardzo mocno przytwierdzonych do włosa.
Posiadanie wszy we włosach jest nie tylko bardzo nieprzyjemne, ale i niebezpieczne - wszy mogą przenosić różne choroby. Co zrobić żeby nie mieć wszy? Pamiętajcie o kilku zasadach:
- nie wolno pożyczać nikomu swojej czapki (nawet najlepszemu koledze czy koleżance) i od nikogo też nie pożyczaj (nawet jeżeli jest to najpiękniejsza czapka na świecie),
- nie pożyczajcie ani nie wymieniajcie się (to dotyczy dziewczynek) gumkami, frotkami ani innymi ozdobami do włosów,
- jeżeli czujecie, że za często drapiecie się w głowę, poproście mamę albo tatę, aby sprawdzili wam wasze włosy (przypomina to trochę takie małpie iskanie),
- i (najważniejsze!) myjcie regularnie włosy. Czyste włosy nie tylko ładnie wyglądają, ale są bardziej zdrowe.
Włosy brudne i pozlepiane nie tylko świadczą o kimś źle, ale również są miejscem, gdzie różne dziwne rzeczy mogą się dziać.   


Rada dla rodziców.

Wszawica, wbrew obiegowej opinii, wcale nie jest problemem biednych szkół wiejskich czy zamierzchłych czasów PRLu. W chwili obecnej w szkołach (zwłaszcza podstawowych) odnotowuje się stały poziom dzieci z wszawicą. Nie ma reguł, według których można wnioskować, kto jest "nosicielem". Pojawienie się w klasie jednego dziecka z pasożytem w bardzo szybkim czasie prowadzi do rozprzestrzenienia się owadów na inne dzieci. Czasami wszawica nie jest wynikiem niewłaściwej higieny samego dziecka - w szkolnych szatniach niejednokrotnie ubrania naszych pociech zostawiane są w bardzo dużym ścisku - dla owada jest to wręcz wymarzone miejsce do rozprzestrzeniania się,
(wesz nie jest w stanie żyć poza obszarem ludzkich włosów, ale chwilowy transport nie jest dla niej żadną przeszkodą).

Na co należy zwrócić uwagę?
Jeżeli dziecko zaczyna się drapać po głowie, niejednokrotnie bardzo intensywnie, postarajmy się dokonać szybkiego przeglądu skóry głowy. Wszy, mimo iż atakują całe owłosienie głowy, mają swoje ulubione miejsca bytowania (owłosienie karku oraz skroni - tam włosy są rzadsze, ale na tyle gęste, że owady mogą spokojnie mieszkać). Również po umyciu głowy dziecka możemy gęstym grzebieniem przeczesać włosy (detergenty w szamponie powodują, iż jaja wszy są trochę luźniej związane z włosem -- można je wyczesać na ząbkach grzebienia).

Co zrobić kiedy znajdziemy u dziecka wszy?

Na pewno nie wpadać w panikę, lecz spokojnie wyjaśnić dziecku, co się dzieje. Po drugie- zapomnieć o metodach sprzed lat (obcinanie włosów to barbarzyństwo, nafta zaś jest bardzo nieprzyjemnym doświadczeniem) i udać się do najbliższej apteki w celu zakupienia właściwych preparatów. Terapia anty- powinna trwać do trzech tygodni (w zależności od preparatu) -- czyli okres obejmujący ponad jeden cykl rozrodczy pasożyta. Konieczne jest również wypranie i wyczyszczenie odzieży i pościeli dziecka (musimy uniknąć sytuacji wtórnego zasiedlenia). Musimy sprawdzić też domowników. I ostatnia, najmniej przyjemna, wstydliwa rzecz - zgłosić sytuację wychowawcy klasy lub szkolnej higienistce. Tylko w ten sposób szkoła jest w stanie właściwie zareagować na problem, przeprowadzając kontrolę wśród dzieci. Pamiętajmy o konsekwencjach, w przypadku niezgłoszenia tego stanu rzeczy istnieje ryzyko, iż nasza pociecha przyniesieponownie wszy w bardzo krótkim czasie od zakończenia leczenia.  
Mydło wszystko umyje...czyli rzecz o czystych dłoniach
Kolejną ważną rzeczą w życiu odpowiedzialnego młodego ucznia czy przedszkolaka jest czystość rąk. Kiedy byłem mały, w szkole uczono mnie, że brudne ręce i paznokcie są oznaką lenistwa i niechlujstwa. Argumenty rzeczywiście może nie do końca przekonujące. W takim razie dlaczego trzeba myć ręce? Odpowiedź jest bardzo prosta: ponieważ wszędzie znajdują się brud i zarazki, niejednokrotnie bardzo niebezpieczne dla naszego zdrowia. Jak to się dzieje? Jest wiele możliwości, ale ja przedstawię chyba jedną z najbardziej obrzydliwych historii (bardziej wrażliwe dzieci nie powinny tego czytać ani słuchać). Zarazki są zawsze tam, gdzie my...a gdzie najczęściej wszyscy chodzą? Do toalety. W kibelku, w chwili ciszy i skupienia zostawiamy różne niepotrzebne naszemu ciału rzeczy. Kiedy już zrobimy co trzeba, spuszczamy wodę i pozbywamy się np. kupki gdzieś w kanalizacji. Po wyjściu z kabiny należy umyć ręce, ponieważ na naszych dłoniach mogą znajdować się różne najgorsze rzeczy (z naszą kupką włącznie) -- wbrew pozorom tak jest bardzo często, tylko że to, co pozostaje nam na naszych rękach, jest bardzo małe i niewidoczne. A co się stanie, kiedy nie umyjemy rąk? Nasza kupka wędruje razem z nami. Gdzie czegoś dotkniemy, tam ją zostawiamy. I wyobraźmy teraz sobie, że wszystkie dzieci w grupie czy klanie zrobiły tak samo -- nie umyły rąk po wyjściu z toalety. W czasie drugiego śniadania razem z kanapką przygotowaną przez mamę w domu możemy zjeść kupkę kolegi czy koleżanki. Obrzydliwe, prawda? A jednak możliwe. Do tego wyobraźmy sobie, że w takiej kupie znajdowały się jajeczka "robaczków" zwanych glizdami albo owsiki (poproście rodziców, żeby pokazali wam, jak one wyglądają i gdzie żyją). Dlatego pamiętajmy o myciu rąk zawsze po: wyjściu z toalety, zabawie na świeżym powietrzu, zabawie z innymi dziećmi, powrocie ze szkoły. Ręce i buzię absolutnie myjemy przed każdym posiłkiem, nawet zjedzeniem małego batonika.

Rada dla rodziców:

Dzieci bardzo łatwo zapominają
o nawykach wyniesionych z domu, zwłaszcza w sytuacji, kiedy nie widzą podobnych zachowań wśród swoich rówieśników. Opiekunowie grupy czy klasy też nie zawsze są w stanie nadążyć za rozbrykaną gromadą dzieci. Rozwiązaniem w takiej sytuacji może być nauczenie dziecka korzystania z jednorazowych chusteczek antybakteryjnych (tych dla niemowląt). Jest to dodatkowy wydatek, ale z drugiej strony uzyskujemy pewność, że nasza pociecha stosuje się do podstawowych zasad higieny. Kontrolujmy również zachowania dzieci, czy normalnie jedzą, skarżą się na ból brzucha itp. W przypadku takich pasożytów jak owsiki charakterystycznym objawem u młodszych dzieci jest saneczkowanie oraz notoryczne drapanie się w okolicy odbytu.

Umiejętność dzielenia się...kawałkiem czekolady- tak, łykiem napoju- nie
Nawiązanie koleżeńskich więzi prowadzi do zawarcia niepisanych umów pomiędzy wami, o "wspólnocie" pewnych rzeczy np. słodyczy. Nawet kiedy masz tabliczkę czekolady kupioną za kieszonkowe, z chęcią dzielisz się nią z innymi. Jest to zachowanie jak najbardziej poprawne, świadczące o dobrych manierach. Jednak są sytuacje, kiedy dzielenie się z innymi jest niedozwolone. Kiedy? Wtedy, kiedy kolega czy koleżanka proszą cię o poczęstowanie ich jakimś napojem pitym tą samą słomką czy z tego samego dozownika, albo też chcą spróbować lizanego przez ciebie loda czy
lizaka. W takich sytuacjach musisz kulturalnie, ale kategorycznie odmówić. Dlaczego? W ślinie każdego z nas znajdują się różne drobnoustroje, które nam samym nie szkodzą, ale mogą zaszkodzić innym osobom. Poprzez ślinę przenoszone są różne zarazki, dlatego jeżeli ktoś jest chory, zawsze ma swoje oddzielne sztućce czy kubek. Tak samo trzeba traktować swoich kolegów i koleżanki - jako osoby, które mogą być chore na coś, co nam jeszcze bardziej zaszkodzi.


Rada dla rodziców:

Zasadę "niepodzielności" pewnych rzeczy wpajamy dziecku od samego początku, stosując ją również w przypadku rodzeństwa. Jeżeli dziecko wie, że pewnymi rzeczami nie może dzielić się nawet z rodzeństwem czy rodzicami, na pewno nie zrobi tego poza domem w stosunku do innych osób.

Słowo końcowe

Szkoła czy przedszkole to nie tylko miejsce, gdzie się uczymy, ale również miejsce, gdzie dzielimy się własną wiedzą z innymi. Jeżeli to, co przeczytaliście lub usłyszeliście było dla was interesujące i pouczające, opowiedzcie o tym w klasie innym lub poproście wychowawcę albo higienistę o wytłumaczenie jeszcze innych spraw. Zgodnie z porzekadłem "czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał" lepiej jest dowiedzieć się o czymś wcześniej z książek niż przekonać się o tym na własnej skórze.

mgr Paweł J. Chomiak